Tag: opowiadanie

2 listopada 2019

Parę słów o mojej mamie

Miałam 45 lat, gdy moja mama zachorowała na Alzheimera. Z początku nikt niczego nie zauważył – owszem, gubiła klucze, myliła imiona wnuków, zapominała odpisać na maila. Potem zaczęła zapominać słów. Najpierw tych bardziej wyszukanych, mówiła dobry zamiast przepyszny, inny zamiast wyjątkowy. To też nie dziwiło specjalnie, pochodziła z prostej, imigranckiej rodziny i nigdy nie miała talentu do języków. Do lekarza zaprowadziliśmy ją po tym, jak wyszła rano do sklepu i nie wróciła. Znaleźliśmy ją pod wieczór – ja ją znalazłam. Siedziała na ławce pod sklepem i trzęsła się z zimna. Gdy mnie zobaczyła, po policzku spłynęła jej mała łezka. Żadna z nas nic nie powiedziała, wzięłam ją pod rękę i zaprowadziłam do mieszkania. Następnego dnia poszła do lekarza.

Parę słów o mojej mamie

czytaj wpis

Brak komentarzy

liczba wyświetleń: 270

22 czerwca 2019

KILKA SŁÓW O DZIECIACH

Jestem prawie na czas – pięć minut to przecież żadne spóźnienie. Nie spieszę się za bardzo, nie ma sensu biec, nie chcę przecież wyglądać, jakbym dopiero przebiegła maraton. Zatrzymuję się na chwilę w szatni, buty na zmianę zdecydowanie nie wyglądają zachęcająco, więc rozglądam się naokoło, czy nie ma pani woźnej i w niezmienionych sandałkach idę do sali. Na świetlicy siedzi dziesięcioro dzieci, siedzą na małych niebieskich pufach i wpatrują się telewizor. Na środku leżą porozrzucane klocki, a w rogu pani Natalia składa rozsypane puzzle. Po jej minie wnioskuję, że musiało to być przynajmniej trzysta kawałków. Odchrząkam lekko i opiekunka podnosi na mnie wzrok.

KILKA SŁÓW O DZIECIACH

czytaj wpis

Brak komentarzy

liczba wyświetleń: 272

6 czerwca 2019

TE KILKA MIEJSC

Siedział w parku i patrzył na dziobiące ziarna gołębie. Nie lubił ich, naprawdę go brzydziły. Z jakiegoś powodu uważał jednak, że muszą być głodne i koniecznie potrzebują jedzenia. Dlatego właśnie, choć czuł do nich obrzydzenie, sięgał co jakiś czas do kieszeni i rzucał im małe ziarenka. Spojrzał zaniepokojony na zegarek – zdecydowanie była spóźniona. Nie znosił czekać za długo, nie znosił gołębi chodzących koło ławki i nie znosił żaru lejącego się z nieba. Otarł spocone czoło chusteczką, rozejrzał się dookoła, znów spojrzał na zegarek. Nie miał komórki, od wielu lat nie uznawał takich urządzeń, lubił pisać listy zamiast SMS-ów, lubił stare stacjonarne telefony, lubił prawdziwe budziki i prawdziwe odtwarzacze muzyki. Westchnął i ponownie rozejrzał się dookoła.

TE KILKA MIEJSC

czytaj wpis

1 komentarz

liczba wyświetleń: 408

20 kwietnia 2019

ZA WSZELKĄ CENĘ

Kwiecień 1967r, Łódź
Akademik
Głowa opada jej na stos rozłożonych książek, podnosi ją pośpiesznie i znów zaczyna czytać.
„Achondroplazja, chondrodystrofia – genetycznie uwarunkowana, wrodzona choroba (o dziedziczeniu
autosomalnym dominującym) prowadząca do nieprawidłowego kostnienia śródchrzęstnego…”. Nie
ma szans, nie da rady zapamiętać nazw tych wszystkich chorób, objawów i substancji chemicznych.
Tyle, że musi… Nie ma innego wyjścia.
Rozlega się pukanie do drzwi i po paru sekundach do pokoju wchodzi pani Gienia z recepcji.
– Zastałam panią Krysię? – pyta niezbyt inteligentnie, bo w pokoju znajduje się tylko jedna dziewczyna
– w takim razie proszę do telefonu, jakiś pan dzwoni.
Krysia zbiera się pospiesznie, bo jest tylko jeden pan, który mógłby chcieć do niej dzwonić i co więcej
jest to jedyny pan, z którego telefonu bardzo by się ucieszyła. W połowie schodów wyprzedza
potężną panią Gienię i w dwóch skokach dobiega do telefonu.

ZA WSZELKĄ CENĘ

czytaj wpis

Brak komentarzy

liczba wyświetleń: 289

31 stycznia 2019

NOWY ROK, NOWA JA

Do pokoju przez uchylone okno wpada lodowate, nocne powietrze. Otwieram oczy i  przez chwilę nie mam pojęcia, gdzie jestem i co się dzieje. Dlaczego jest ciemno, skoro gdy kładłam się spać, już zaczynało świtać? Nie mogłam spać tak długo. Mogłam? Patrzę na zegarek i czuję narastające poczucie winy. Pierwszy dzień Nowego Roku, pierwszy dzień „nowej mnie”, a transformacja nie nastąpiła. Na biurku koło porozrzucanych kosmetyków leży pomięta kartka, na której najwyraźniej w przypływie nocnego natchnienia zaczęłam spisywać postanowienia. Nie muszę na nią patrzeć, żeby wiedzieć, co tam jest napisane. Co roku przecież postanawiam sobie to samo i nie ma sensu zmieniać tych postanowień, ponieważ jeszcze nigdy nie udało mi się ich zrealizować. W tym roku będzie jednak inaczej, w tym roku wszystko się uda.

NOWY ROK, NOWA JA

czytaj wpis

1 komentarz

liczba wyświetleń: 776