ROGATA HISTORIA POZNAŃSKICH KOZIOŁKÓW – SYMBOLE POLSKICH MIAST cz. 5

Nie tak dawno pisałam Wam o Pacanowie i przesympatycznym, czarującym Koziołku, który z tobołkiem na plecach wyruszył w wielką wyprawę. Jednak Matołek to nie jedyny przedstawiciel tego gatunku o ogólnopolskiej sławie. Dziś zabieram Was w podróż do jednego z bardziej urokliwych miast naszego kraju – pięknego i dostojnego Poznania, by nieco bliżej poznać historię innych koziołków – tym razem spoglądających z miejskiego ratusza!

POZNAŃSKI RATUSZ 

Bez wątpienia poznański ratusz jest ikoną samą w sobie – szlachetny, renesansowy budynek stanowi serce Starego Miasta przyciągając mieszkańców i turystów. Przez lata swego istnienia sam budynek wielokrotnie się zmieniał – był zniszczony, przebudowywany oraz przechodził gruntowną renowację.

Oryginalnie, ratusz został zbudowany w stylu gotyckim już prawdopodobnie w drugiej połowie XIII wieku, choć najstarsza wzmianka o nim pochodzi z 1310 roku. W XVI wieku budynek został poważnie uszkodzony przez wielki pożar miasta i wówczas pod nadzorem Jana Baptysty Quadro z Lugano nadano mu renesansowy charakter. Współcześnie elewacje budowli mają jednolity styl, a jedynym zewnętrznym świadectwem gotyckiej przeszłości jest ceglany fragment wieży. Dziś Ratusz nie pełni także swojej funkcji, jest za to siedzibą Muzeum Historii Miasta Poznania, a wokół niego roztaczają się urokliwe domki budnicze, czyli wąskie, kolorowe kamieniczki z podcieniami, w których toczy się handel.

A teraz do sedna.

Podobnie, jak dźwięk trąbki z krakowskiej wieży Mariackiej przyciąga i gromadzi tłumy, tak samo i w Poznaniu dzieją się magiczne, miejskie rytuały. Z wieży ratuszowej codziennie o godzinie 12.00 odgrywany jest hejnał Poznania, podczas którego trykają się słynne poznańskie koziołki, a towarzyszą temu szeroko otwarte oczy obserwujących oraz wyciągnięte aparaty i komórki. Co to znaczy „trykać się”, zapytacie. Otóż to ciekawe i nieco dziwne słowo oznacza uderzać kogoś lub coś, zwłaszcza czymś ostrym. W przypadku koziołków to po prostu bóść się, czyli uderzać lub przepychać różkami.

JAK KOZIOŁKI NA RATUSZ WYSKOCZYŁY?

Dzieje koziołków rozpoczynają się w XVI wieku, kiedy to wybucha wielki pożar Poznania. W bezlitosnym ogniu spłonęły nie tylko domy i kościoły, lecz częściowo także i zabytkowy ratusz wraz z wieżą i zegarem. Mieszkańcy miasta przez długie lata próbowali odbudować starówkę, dotkliwie odczuwając brak miejskiej budowli i zegara, który w dużej mierze wyznaczał rytm codziennego życia. W 1538 roku przeprowadzono zbiórkę przeznaczoną na uruchomienie nowego czasomierza, a uzbieraną sumę zaplanowano na wynagrodzenie dla ślusarza o imieniu Franciszek. Niestety praca nie została wykonana jak należy, bowiem w kilka lat później zadanie to otrzymał nowy zegarmistrz Bartłomiej Wolff z Gubina, z którym podpisano kontrakt 21 marca 1551.

Rajcy miejscy wyjątkowo precyzyjnie określili swoje zamówienie, bowiem zegar miał być wyposażony w cztery tarcze z zaznaczonymi kwadransami, a cyfry powinny być wykonane z miedzi w takiej wielkości, jak na zegarze na ratuszu w Gdańsku. Ponadto tarcza miała być wyposażona w mechanizm wskazujący 12 miesięcy, a urozmaiceniem całości powinna być urządzenie błazeńskie, którym to okazały się dwa koziołki, tyrkające się przed każdym biciem godzin.

Tym razem praca została wykonana zgodnie z zamówieniem, gdyż zegar przetrwał na wieży ponad sto lat – aż do kolejnego pożaru w 1675 roku. Ciszą owiane są jednak losy koziołków, gdyż na ich temat nie zachowały się żadne informacje. Milczą o nich kroniki i zapiski podróżników. Nie wiadomo także, dlaczego mistrz Wolff upodobali sobie właśnie te zwierzęta. Oczywiście za historią koziołków kryje się legenda, którą warto poznać i wysłuchać, w ramach językowych ćwiczeń. Nie wyjaśnia ona historycznego pochodzenia zwierzątek w mechanizmie zegara, ale doskonale pobudza wyobraźnię, bowiem koziołki uciekły na wieżę ratusza, bo miały stanowić główne danie na średniowiecznej uczcie…czego oczywiście próbowały uniknąć.

Posłuchajcie: https://www.youtube.com/watch?v=XudcMIswUqg

Jak opowiada dr Magdalena Mrugalska-Banaszak, kustosz Muzeum Historii Miasta Poznania, kontrakt z zegarmistrzem odnaleźli w archiwach niemieccy badacze, przeprowadzający prace konserwatorskie w ratuszu na początku XX w. W 1913 roku koziołki ponownie pojawiły się na wieży ratusza, ale Poznaniacy nie od razu je pokochali – sam mechanizm często się zacinał i płatał psikusy oczekującym na spektakl widzom. Dziś jednak wydaje się, że zwierzaki były w mieście od zawsze, choć w obecnej formie, są z nami dopiero od ponad stu lat. 

KOZIOŁKI, KOZIOŁKI, JAK MACIE NA IMIĘ? 

Przez stulecia koziołki były po prostu koziołkami – bezimiennymi stworzeniami budzącymi uśmiech przechodniów. Jednak ich popularność sprawiła, że na antenie Radia Złote Przeboje w 2002 roku ogłoszono konkurs na imiona dla sympatycznej pary. Poznaniacy z zapałem odpowiedzieli na zabawę i w wyniku głosowania rozstrzygnięto, iż jeden z nich będzie Tyrkiem, a drugi Pyrkiem. Dla niewtajemniczonych słowo „tyrać” oznacza w gwarze poznańskiej (i nie tylko!) – „ciężko pracować”, zaś „pyra” to poznańskie określenie ziemniaka, który jest niezwykle popularny w Wielkopolsce. W Poznaniu stoi nawet pomnik poświęcony temu szlachetnemu warzywu o niezbyt twórczej nazwie „Poznańska Pyra”. Swój własny pomnik mają i koziołki. Autorem rzeźby jest Robert Sobociński. Rzeźba stoi na placu Kolegiackim, przed Urzędem Miasta Poznania, od 2002 roku. Obecnie, ze względu na prace remontowe, Tyrka i Pyrka przeniesiono czasowo do Parku Chopina, gdzie niezmiennie cieszą i dużych i małych.

***

Mamy nadzieję, że w niedalekiej przyszłości odwiedzicie Poznań i na własne oczy zobaczycie uroczy symbol miasta, dostojny ratusz i zasmakujecie ziemniaczane specjały, o które w mieście nietrudno!

Autor: Iwona Huber

 

Dodał Iwona Huber w dniu 12-06-2020 · Opublikowano w kategorii O Polsce
Udostępnij ten post
Powiązane wpisy

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *