STARE (DOBRE) MAŁŻEŃSTWO
Nie mogę powiedzieć, że byłem szczególnie smutny, gdy Basia oznajmiła mi, że wyjeżdża do sanatorium. Od dawna marzył mi się
Nie mogę powiedzieć, że byłem szczególnie smutny, gdy Basia oznajmiła mi, że wyjeżdża do sanatorium. Od dawna marzył mi się
Jestem prawie na czas – pięć minut to przecież żadne spóźnienie. Nie spieszę się za bardzo, nie ma sensu biec,
Siedział w parku i patrzył na dziobiące ziarna gołębie. Nie lubił ich, naprawdę go brzydziły. Z jakiegoś powodu uważał jednak,
Kwiecień 1967r, Łódź Akademik Głowa opada jej na stos rozłożonych książek, podnosi ją pośpiesznie i znów zaczyna czytać. „Achondroplazja, chondrodystrofia – genetycznie uwarunkowana,
Kiedy ktoś pyta mnie o moje pierwsze wspomnienia, czuję się zagubiona. Nie potrafię ich wyodrębnić spośród masy kolorowych obrazów, głośnych
Wyjrzał przez okno i zmarszczył brwi. Przed niewielkim osiedlem domków jednorodzinnych przy niskim ogrodzeniu po drugiej stronie ulicy zatrzymał się
Do pokoju przez uchylone okno wpada lodowate, nocne powietrze. Otwieram oczy i przez chwilę nie mam pojęcia, gdzie jestem i
Pamiętam, gdy jako dziecko chodziłam ulicą Łobzowską – było tam takie miejsce, przy którym zawsze musiałam zwolnić. Czasem, jeśli miałam
Był zimny, mglisty wieczór. Malutkie kropelki wody zawieszone w powietrzu wnikały w każdą szczelinę ubrania, dając złudne wrażenie deszczu. Zadrżał