-ICZKI, -ECZKI I -USIE… , CZYLI JAK DOSŁODZIĆ CUKIER MAGIĄ POLSKICH ZDROBNIEŃ

Dlaczego Polacy zamawiają „kawusię”, proszą o „chwileczkę” i mówią o „koteczku”, choć wcale nie chodzi o jego rozmiar? Zdrobnienia to jeden z najbardziej charakterystycznych elementów języka polskiego – budują emocje, relacje i subtelne znaczenia, z którymi mierzą się także uczący się języka polskiego jako obcego. Sprawdź, skąd bierze się fenomen polskich zdrobnień, jak wpływają one na codzienną komunikację oraz dlaczego w nauczaniu JPJO warto je przede wszystkim oswajać, a nie uczyć na pamięć.

ZATRACENI W CYFRACH: STRACH PRZED POLSKIMI LICZEBNIKAMI

Istnieje powiedzenie, że choć nie wiem, jak dobrze posługiwałoby się obcym językiem, liczenie i modlitwę zawsze przeprowadza się w mowie ojczystej. Liczby to rzecz ważna. To ilość osób, które stewardesa musi policzyć podczas boardingu, to banknoty w banku, które kasjerka musi złożyć pod koniec pracy w sejfie, to łyżeczki soli, które kucharz wsypuje do zupy, mrucząc sobie pod nosem dla ułatwienia, to wreszcie liczba tabletek, które pielęgniarka wydziela pacjentom. Jedna niewinna z pozoru pomyłka i przysłowiowy klops gotowy. A klopsy wolimy przecież na talerzu.

RE…FLEKSJO! ZMIŁUJ SIĘ NAD NAMI!

„Czy w Warszawie jest naprawdę aż tak dużo psów?” – zapytała lata temu w „Lecie z Radiem” pewna Włoszka. Zdezorientowana rodaczka boskiego Dante, zaawansowana eksploratorka reyowskiego, bynajmniej nie, gęgania, opowiadała, jak z tropu zbił ją kiedyś znak drogowy z napisem: PIESI. No i cóż, mówiąc z przekąsem, kładek i przejść dla piesów ci u nas dostatek, ale i tak doceniamy fakt podjęcia wyzwania i
wplątania się zainteresowanej w niekończący się przygodo-koszmar pod tytułem Nauka języka polskiego jako obcego. To tak z przymrużeniem oka, choć jak powiedział kiedyś pewien literat: „Nauka – to potęgi klucz, w tym moc, co więcej umie.” Jasne. A Włosi na śniadanie jedzą „colazione”…

GIMNASTYKA BUZI I JĘZYKA. PO POLSKU.

Amerykańska piosenkarka R&B oraz pianistka Vivian Green powiedziała kiedyś, że „W życiu nie chodzi o to, aby czekać, aż burza minie. Chodzi o to, by nauczyć się tańczyć w deszczu.” Na samo wspomnienie tych słów przychodzą mi do głowy moi studenci języka polskiego, próbujący uniknąć zderzenia ze spadającymi z nieba cytrynami. A powinni przecież je łapać i robić lemoniadę. Myślisz pewnie, drogi Czytelniku, co ma piernik…?

SŁOWO MA MOC: WRAŻLIWOŚĆ JĘZYKOWA W EFEKTYWNEJ KOMUNIKACJI ERY AI

Z pewnością nie raz podczas zajęć z języka polskiego jako obcego nawiedziła Twą głowę, drogi czytelniku, myśl, że w zasadzie nic nie jest Cię już w stanie zaskoczyć. Nie raz, bo co jakiś czas owo zaskoczenie uderza bowiem ponownie. I ponownie, a jakże, z siłą wodospadu. Brzmi znajomo?

ASPEKT POLSKIEGO CZASOWNIKA. WPŁYWOWY MĄCIWODA.

Uczyć się – nauczyć się. Pod koniec semestru nadchodzi dzień, w którym to po kolei siadam twarzą
w twarz z moimi studentami podczas egzaminu z języka polskiego jako obcego. Dociekam wtedy, nieco
się z nimi przekomarzając: „Uczyli się Państwo?” Pytanie w zasadzie retoryczne, na które odpowiedź
jest zawsze taka sama, podobnie jak temperatura na równiku. Moje dalsze drążenie tematu zazwyczaj
zbija ich nieco z tropu. „A nauczyli się Państwo?” Niby takie krótkie, z pozoru mogące nawet nic nie
znaczyć „na-”, a w jakże znacznym stopniu wpływające na rzeczywistość. I ocenę z egzaminu, rzecz
jasna. W jaki sposób wytłumaczyć w przystępny sposób różnicę między tymi dwiema formami?

Koszyk
Wybierz punkt odbioru
wybierz walutę
PLN Złoty polski
EUR Euro
Przewijanie do góry