PRZYCHODZI STUDENT DO LEKTORA

Przychodzi student do lektora… „Ba”
Każdy z nas ma w rodzinie kogoś, kto kompletnie nie nadaje się do opowiadania kawałów, a mimo to, namiętnie je serwuje przy każdym rodzinnym spotkaniu. W moim przypadku ulubiony żart wujka to klasyk z serii „Przychodzi baba do lekarza”. W poprawnej wersji jest to dokładnie „pół-baby”, która przychodzi i mówi: „ba” (skoro jest jej pół : ). Niestety, w jego wykonaniu brzmi to następująco: „Przychodzi baba (sic!) do lekarza i mówi: „ba”.

Pół-student

Co mają wspólnego baba i student? Mają tyle wspólnego, ile ze sobą przyniosą. Chodzi głównie o to, czy przychodzi pół-studenta, czy cały student. Pół-student, którego nauczyciel dostrzega tylko fragmentarycznie, czy student ze swoimi kompetencjami, ale także brakami, którego nauczyciel dostrzega i akceptuje w całości? Co przynosi do naszego „gabinetu” nasz uczeń? Czego ze sobą nie ma? W tym poście pochylam się nad kompetencjami uczących się polskiego jako obcego, a dokładniej kompetencjami ogólnymi. Tym razem, dość przekornie, mniej tymi stricte językowymi, wynikającymi z programu nauczania.

Wrażliwość językowa ułatwia naukę

Na lekcji polskiego jako obcego i drugiego uczymy języka, nazywając poszczególne części zdania, mowy, przypadki, czasy. Prezentujemy i analizujemy wspólnie ze studentami koniugacje i końcówki fleksyjne. Powtarzamy je wiele, wiele razy. I tak samo powtarzają się błędy studentów. Może za niektórymi z nich stoi coś, co sięga dalej niż pierwsza lekcja polskiego albo ta, na której wprowadzaliśmy dany przypadek? Może niekoniecznie coś źle wyjaśniliśmy, tylko braki leżą głębiej? W przypadku mojej studentki, którą uczę już siedem lat, jak bumerang wraca trudność z dopasowaniem końcówek przymiotników i rzeczowników, wynikająca z faktu, że ona nie rozróżnia tych części mowy w swoim pierwszym języku. Znalezienie przyczyny uwolniło mnie od frustracji i pozwoliło działać. Co jakiś czas upewniamy się, co jest czym, szczególnie, gdy do zestawu dochodzi przysłówek – w angielskim ten koncept jest czasem zupełnie niewidoczny w warstwie morfologicznej: słowa takie jak na przykład fast i quiet mogą być i przymiotnikiem, i przysłówkiem. Dobrze rozwinięta umiejętność operowania językiem w ten sposób to cenny zasób, z którym do naszej klasy wchodzi student. Dostrzeganie zasad rządzących swoim własnym językiem pomaga w procesie uczenia się kolejnego. Nowe elementy będą bezkolizyjnie włączane do systemu językowego, gdy nasz student rozumie procesy zachodzące w jego naturalnym języku. Jego reakcja na elementy inne, nieistniejące w języku pierwszym oraz trudne, będzie następująca: „O, to ciekawe” lub „To zupełnie inaczej niż w moim języku – niesamowite!”. W innym przypadku będziemy słyszeć takie komentarze: „To jest dziwne”, „Bez sensu”, „Dlaczego wy to tak mówicie po polsku?”, „A po co te końcówki?”. Jako nauczyciele musimy sobie zadać trud dowiedzenia się, z jaką wiedzą i umiejętnościami analizy języka, dostrzegania schematów i operowania kategoriami gramatycznymi przychodzą do nas nasi „pacjenci”. Bez tego będziemy powtarzać te same błędy i spowolnimy proces uczenia się języka.

Umieć się uczyć

Umiejętność analizy własnego naturalnego języka to wrażliwość językowa, a ta z kolei jest częścią składową umiejętności uczenia się. Kluczowym jej elementem są techniki uczenia się, jakie posiada nasz student. Zakładanie, że nasi studenci potrafią określić swoje potrzeby, cele, mocne i słabe strony oraz znają szeroki wachlarz sposobów uczenia się, może skończyć się zawodem. Powinniśmy poznać ich zakres u danej osoby i poszerzać go.

Ja sama ostatnio zostałam zainspirowana przez moją studentkę-seniorkę, zaowocowałyktóra tworzy listy czasowników i ich par aspektowych z pełną odmianą… w arkuszu kalkulacyjnym! Skrupulatnie notuje ich rekcje, tłumaczenie oraz nietypowe przykłady użycia. Jej konsekwencja i zorganizowanie materiału omawianego na lekcji, zaowocowały podobnym arkuszem na moim komputerze z francuskimi czasownikami. Wyobrażam sobie, że wymiana podobnych pomysłów między kursantami, byłaby dla nich bardzo cenna. Z drugiej strony należy liczyć się z naturalnie występującymi w tym obszarze brakami. W moim doświadczeniu pracy z cudzoziemcami zauważyłam, że niektórzy nie wykorzystują aktywnie na zajęciach nowych słów ani zwrotów poznanych na lekcji. Niektóre osoby sprawiają wrażenie, jakby nie rozumiały kwestii, która zawsze wydawała mi się oczywista – żeby mówić po polsku, trzeba po prostu mówić: powtarzać na głos nowe słowa, używać ich w zdaniach budowanych na zajęciach, stosować nowo poznane struktury gramatyczne w swoich spontanicznych wypowiedziach. Dopóki nie uświadomiłam sobie, że są to techniki uczenia się, których studenci mają prawo nie posiadać, ich postawa doprowadzała mnie do złości i zniechęcała do pracy. Dostrzeżenie, że nie każdy umie się uczyć, było w pewnym sensie uwalniające. Zaczęłam z pewnymi uczniami rozmawiać o celach danego ćwiczenia oraz pytać o ich potrzeby językowe, co im uświadomiło, że są aktywnymi i samodzielnymi podmiotami tego działania, a mnie uwolniło od poczucia całkowitej odpowiedzialności za proces. Wspólnie analizujemy sposoby korzystania z nowych technologii, rozmawiamy o tym, jak postrzegamy różnice między naszymi językami, zastanawiamy się, jakie metody są najbardziej efektywne. Dyskutujemy nad tym, że nauka polskiego to zderzenie z „nowym” systemem gramatycznym, rozumieniem pewnych schematów, słownictwem, krajem i jego kulturą. Nauka polszczyzny jako języka obcego to fascynujący i jednocześnie trudny proces, który nie ogranicza się tylko do uzupełniania ćwiczeń w podręczniku.

Pralka i majówka na lekcji polskiego jako obcego

Niezwykle ciekawe są sytuacje, które pokazują, że nasi studenci przychodzą z określoną kompetencją socjokulturową i na naszych zajęciach ją rozwijają. Refleksja nad tym, ile posiadają wiedzy ogólnej o świecie oraz bardziej szczegółowej o polskiej kulturze, naszym kraju i życiu w nim, a czego jeszcze powinniśmy ich nauczyć, jest konieczna dla ich sprawnego funkcjonowania w Polsce i wśród mówiących po polsku. Pochopne uznanie, że wszyscy w ten sam sposób rozumiemy pewne kategorie, hasła i zjawiska, może sprawić, że umkną nam ważne detale. Zupełnie niedawno zaskoczył mnie jeden z uczących się, który nie był w stanie mówić o sposobach spędzania wolnego czasu bez dodatkowych bodźców w postaci zdjęć. On znał tylko jeden – oglądanie telewizji. Jego kompetencja socjokulturowa w zakresie codziennego życia była ograniczona i wynikało to z jego poprzednich doświadczeń, na podstawie których budował swoje wypowiedzi na lekcji języka polskiego jako obcego. Błędem było zakładanie, że wymieni kilkanaście sposobów spędzania wolnego czasu i uznanie, że nie zna słów związanych z innymi zajęciami niż oglądanie telewizji – był to brak nie językowy, a socjokulturowy. Za inny przykład niech posłuży rozmowa o wyposażeniu domu. Na lekcji jpjo oczekujemy od naszych studentów nazw sprzętów AGD, ale jeśli są wśród uczących się Amerykanie, mamy duże prawdopodobieństwo, że nie wymienią pralki. Ich wiedza socjokulturowa jest zbudowana na doświadczeniu, w którym pralka w mieszkaniu to niezwykła rzadkość. Z kolei moja studentka z Anglii nie była w stanie wyjaśnić, co świętuje w długi majowy weekend – dla niej to był po prostu dzień wolny od pracy. Warto dostrzec, że jej kompetencja socjokulturowa nie zawiera tej wiedzy o świętach religijnych i narodowych, która dla Polaków jest ważna i powszechna, bo wyniesiona ze szkoły i domu (wiemy, że 11 XI to Święto Niepodległości, a długi majowy weekend dla nas to Święto Pracy i Święto Konstytucji).

Student i jego osobowość

Ogniwem łączącym wszystkie wymienione wyżej kompetencje jest nasz student – ze swoimi motywacjami, cechami charakteru, poziomem otwartości na nowe i nieznane, stylami uczenia się. Tylko ciekawość po stronie nauczyciela prowadzącego kurs polskiego dla cudzoziemców gwarantuje, że student wejdzie do szkoły językowej całym sobą, z wiedzą, talentami i umiejętnościami, które warto na zajęciach wykorzystać oraz uzupełnić tam, gdzie czegoś brak. Piękno naszego zawodu polega między innymi na tym, że jesteśmy czasem jak lekarz ze wspomnianej serii znanych żartów, ale częściej jesteśmy niczym rzeźbiarz tworzący dzieło – za każdym razem od nowa, za każdym razem piękne. Niech spod naszego dłuta zawsze wychodzą dzieła niepowtarzalne.

Autorka: Agata Szybura

Zostaw komentarz

Koszyk
Wybierz punkt odbioru
wybierz walutę
PLN Złoty polski
EUR Euro
Przewijanie do góry